NEGOCJACJE poprzez narzekanie!
Porzućmy negocjacje poprzez marudzenie i narzekanie!!!
Wiele lat temu wymyśliłem tekst na moje kartki wkładane za wycieraczki aut.
„Nie marudze,nie narzekam, kupuje”
I to żarło, właściciele sprzedawali samochody za 20-30% ceny rynkowej, bo nie musieli sluchać stękania, jojczenia, fochów i trucia ![]()
![]()
Sam jestem odporny na pseudo znawców, samozwańczych doradców, wujków pomagaczy.
Ale wczoraj zostałem rozjechany walcem narzekactwa.
Z poczatku byłem ciekaw, co jeszcze nasza drużyna składającą się z faceta około 50 wraz z matką, jeszcze wymyśli, ale po 15 minutach wiedziałem że musze to skończyć, albo nastąpi słuszny gniew![]()
Oglądanym pojazdem był Peugeot 308 z dwulitrowym silnikiem diesla i śmiesznie niskim przebiegiem, ponizej 100 tys kilometrow.
Złe było wszystko, nawiew jakoś tak chrobotał, boczki jakies takie szare, drzwi skrzypiały, radio z android było słabe, lampy ksenon…szkoda ze nie H7, silnik szkoda ze nie 1.6, a lakier taki za srebrny.
Pani znalazła takze rdzawke, tak tą ze zdjecia, stwierdziła, ze skoro gnije, to już po aucie.
I po tej fali pomyj, po tym obrzyganiu naszego lwiątka inwektywami, postanowili negocjować cenę![]()
![]()
?
To nie stoimy obok najgorszego auta świata?
To nie jest puszka śmierci?
To chodzi tylko o kilka tysiecy złotych w dół i już jest wspaniały?
Oczywiście odmówiłem, po co mi taki klient.
Skoro auto jest takie złe, to jak można go kupić.
Potencjalni nabywcy nieco zniesmaczeni i zszokowani, bo jak to można odmówić sprzedaży, udali się w milczeniu do swojej Astry pierwszej generacji, po intensywnym chehłaniu rozrusznika oddalili się w niebieskiej chmurze ![]()
![]()
